Poprawa serwisu
| SB-600 po upadku - 8 tygodni w serwisie (mooha) |
| Flashlights - SB-600 | |||
| Wednesday, 21 October 2009 20:27 | |||
|
We are currently translating our website into English. Please search through the entries, as some of them have already been translated.
O dziwo dodzwoniłem się za pierwszym razem. Wytłumaczyłem problem, pani z recepcji chyba przełączyła mnie do serwisu, gdzie po przedstawieniu sprawy poinformowano mnie, że wymiana palnika to koszt 300PLN a reszty (czyli zoom) nie są w stanie stwierdzić telefonicznie i mogą wycenić usterkę dopiero po obejrzeniu sprzętu. Lampę wysłałem zaraz po zdarzeniu czyli ok 20 lipca. Po ok tygodniu dostałem z Nikona pismo z numerem zgłoszenia i innymi danymi do logowania się na stronę, żeby śledzić przebieg naprawy i ewentualnie zaakceptować jej koszt po wycenie. Napisane było tam, że naprawa potrwa do 20 dni roboczych. Odczekałem spokojnie te 20 dni po czym postanowiłem dowiedzieć się co z moją lampą. I tu zaczęły się pierwsze schody- pierwszego dnia nie dodzwoniłem się do nich wcale mimo iż posiadałem aż 4 numery bezpośrednio do serwisu. Drugiego dnia dodzwoniłem się po godzinie i podczas rozmowy z panem z serwisu ten stwierdził, że faktycznie umówiony termin został przekroczony i lampa jeszcze dzisiaj trafi na stół serwisanta a ja zostanę niezwłocznie poinformowany o wycenie usterki. Niestety minął kolejny tydzień a ja nadal nie otrzymywałem z serwisu ani maila ( moje maile do nich wracały, gdyż serwis miał zapełnioną skrzynkę) ani telefonu. Numery, które podali, żeby śledzić status naprawy online nie były aktywne i system pokazywał, że nie ma takiego zgłoszenia. Wreszcie (ok 20 września) zadzwonił do mnie pan z serwisu i poinformował, że lampa jest naprawiona i koszt całkowity naprawy z wysyłką do mnie to 240 PLN. Zatkało mnie. Liczyłem na kosz w granicach 500 złotych a tu taka miła niespodzianka. W nagrodę za 8 tygodni bez lampy (w międzyczasie byłem zmuszony dokupić nową sztukę) dostałem dobrą cenę za serwis. brak numeru zlecenia z serwisu Nikon Polska
|


Mój przypadek nie jest tak drastyczny jak opisują koleżanki i koledzy, jednak postanowiłem się nim podzielić. Otóż w lipcu 2009 w czasie sesji jeden z deskorolkowców upadł niefortunnie na statyw z lampą. Sabinka po upadku nie błyskała i przy próbie zoomowania się zawieszała (--). Postanowiłem, nie bacząc na opisywane na forum Nikona historie zaufać serwisantom z Postępu.