|
We are currently translating our website into English. Please search through the entries, as some of them have already been translated.
1 kwietnia 2010 oddałem Nikona d700 do serwisu. Jako, że mieszkam w Szczecinie to skorzystałem z możliwości reklamacji u sprzedawcy.
Aparat nagle przestał unosić lustro i migawkę. Na ekranie pojawiał się Error. Sprzedawca wysłał aparat na następny dzień. Dostałem od niego nawet numer listu przewozowego, numer zlecenia i hasło do systemu internetowego Nikona, żebym mógł na bieżąco śledzić naprawę z własnego mieszkania. Po kilku dniach sprawdzam co i jak. Na stronie widnieje adnotacja, że sprzęt czeka na dostawę części. Ok. Zdaję sobie sprawę, że mogę być bez aparatu 3-4 tygodnie. Czekam czekam, niecierpliwię się coraz bardziej. W końcu, po 5 tygodniach, przyjechała paczka z serwisu. Wyciągam aparat. Biorę w dłonie i pierwsze co mi przychodzi na myśl: "Kurczę, jakiś taki nie mój." Mocno zużyty manipulator, klawisze, etc. Sprawdziłem numery seryjne. Faktycznie: Nie mój.
Zdenerwowany faktem strasznie (bo przecież wysłałem aparat w oryginalnym opakowaniu i wystarczało porównać numery seryjne), dzwonię do serwisu. Po 15 minutach wydzierania się na niekompetentną panią W. kazali mi dzwonić na następny dzień, bo nie są w stanie zlokalizować aparatu po numerach seryjnych, co już samo w sobie jest kpiną. Każdy porządny serwis powiązuje ze sobą numer seryjny i numer listu przewozowego.
Na następny dzień słyszę: "Aparat jest u nas. Proszę odesłać nam ten, który pan dostał, a my jeszcze tego samego dnia odeślemy pański aparat." Uradowany faktem, że za kilka dni będę miał aparat, zrobiłem jak uzgodniliśmy telefonicznie. Tydzień od wysłania aparatu (mija już 6 tydzień jego pobytu w serwisie) zaczynam się denerwować i znowu chwytam za telefon. Dowiaduję się, że aparat znajduje się na dziale technicznym i jest w trakcie naprawy... "Proszę pana... chce mi pan powiedzieć, że dopiero po 6 tygodniach zaczęliście go naprawiać? Kpi pan sobie?!" - na ten zarzut nie usłyszałem odpowiedzi, aczkolwiek zostałem zapewniony, że w przeciągu tygodnia będę miał już aparat. Czekam tydzień i nic... Poraz kolejny chwytam za telefon i co słyszę? "Aparat jest w trakcie naprawy. Technik mówi, że jest on zalany i generalnie jest to naprawa niegwarancyjna, ale jako, że minął już termin ustosunkowania się do reklamacji to oczywiście naprawimy go w ramach gwarancji." Moja reakcja była natychmiastowa: "Proszę pana... D700 jest aparatem uszczelnianym. Proszę mi powiedzieć jakim prawem jest on zalany, skoro sami gwarantujecie, że wilgoć nie ma prawa wdać się do środka, a pan mi mówi o dość znacznym zalaniu?! Przecież nie robię nim zdjęć pod wodą na głębokości 200 metrów!" - kolejny brak odpowiedzi. Zapewniono mnie (poraz kolejny), że w przeciągu tygodnia będę miał aparat. Tydzień od ostatnie rozmowy minął w piątek 21 maja 2010. Aparatu jak nie było, tak nie ma. Leci właśnie 9 tydzień od oddania go do naprawy. W między czasie musiałem odmówić dwóch zleceń, których nie mogę wykonać (fotografię traktuję jako pracę dorywczą do tego co robię, więc nie bawiłem się w sprzęt zapasowy).
Ponad tydzień temu zgłosiłem do sprzedawcy pisemne żądania o zwrot gotówki za sprzęt. Do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi z działu reklamacji (termin mija w czwartek 27 maja).
Fascynuje mnie natomiast fakt, że mimo ogromnej nagonki jaka ostatnio jest na serwis Nikona, ci zamiast zrobić wszystko, żeby zmienić swój wizerunek, to robią wszystko, żeby go jeszcze bardziej zniszczyć.
Aparatu już nie chcę. Nie mam zaufania do nikona. Skąd mam mieć pewność, że następnym razem się wyrobią? Że nie będę musiał czekać znowu dwa i pół miesiąca?
Jak nie dostanę zwrotu gotówki, to sprzedaję cały sprzęt Nikona i przesiadam się na Canona.
To jest jawna kpina z klienta, żeby naprawa trwała 9 tygodni! Nie po to wydaję 10 tysięcy na sprzęt, który ma mnie nie zawieść, ale płacę też za to, że gdyby jednak zaszła potrzeba wysyłki do serwisu, to aparat wróci do mnie w przeciągu 2 tygodni!
Ps. Numer seryjny mojego D700 to 2173xxx, a dostałem 2001xxx (trzy ostatnie cyfry wyedytowano - dop. adm.)
Pozdrawiam, Przemysław Stodolny
numer zlecenia z serwisu Nikon Polska: 1764497
|