|
We are currently translating our website into English. Please search through the entries, as some of them have already been translated.
W dniu 30.09.2009 r oddałam do naprawy gwarancyjnej aparat fotograficzny marki Nikon D300. Powodem zgłoszenia naprawy był niedziałający przełącznik pól autofocusa, znajdujacy się z tyłu , na korpusie aparatu oraz wadliwie działające gniazdo kart pamięci (czasami aparat sygnalizował błąd karty pamięci).
W połowie miesiąca otrzymałam informację z serwisu Nikon, że naprawa jest wstrzymana, a w punkcie Fotojoker jest kosztorys naprawy.
Podstawą odmowy naprawy gwarancyjnej przez serwis było w jego ocenie uszkodzenie mechaniczne aparatu spowodowane przez użytkownika. Ponieważ nie zgadzam się z opinią zawartą w ekspertyzie – aparat jest użytkowany tylko przeze mnie, głównie w studiu fotograficznym, nigdy nie upadł mi, przenoszony jest w specjalistycznej torbie, poza tym jest to drugi aparat firmy Nikon, którego używam, wcześniejszy to model D70s który mimo trzyletniej intensywnej eksploatacji jest sprawny i nigdy nie był w serwisie, twiedzę, że bezzasadne jest odrzucenie naprawy gwarancyjnej. W ekspertyzie wskazano również konieczność wymiany naciągu lustra. Tej naprawy również serwis nie uznał za objętą gwarancją, aparat był używany przez niecały rok, dlaczego więc ów mechanizm nie podlega naprawie gwarancyjnej?
Stwierdzili, że aparat jest zanieczyszczony i zapylony. Jak to jest możliwe przy usczelnianym korpusie (nie jestem początkującym fotografem, wiem jak się wymienia obiektywy a aparat jest użytkowany i przechowywany zgodnie z jego przeznaczeniem). Napisano również, że gniazdo kart pamięci jest uszkodzone w wyniku niewłaściwego wkładania kart pamięci. Jest to niezgodne z prawdą, gdyż jak doskonale wiadomo w gnieździe są blokady, które nie pozwalają na odwrotne bądź niewłaściwe włożenie karty.
Po zapoznaniu się z ekspertyzą zrezygnowałam z naprawy aparatu w serwisie, poinformowałam o tym fakcie i aparat miał zostać odesłany.
Na zwrot aparatu czekałam prawie trzy tygodnie!!! Pomimo licznych prób kontaktu z mojej strony i ze strony Fotojokera (punkt za pośrednictwem którego załatwiałam całą sprawę i gdzie był zakupiony aparat) przesyłka przyszła dopiero 10 listopada.
Okazało się, że aparat wrócił zdewastowany. Dźwigienka od przełącznika pól autofocusa została wyrwana i została włożona do gniazda karty pamięci!!! Boczne okleiny korpusu zostały oderwane i nie przyklejone na miejsce. Przy rozpakowywaniu przesyłki byli obecni pracownicy firmy Fotojoker. Z uwagi na fakt, że podstawą odrzucenia naprawy gwarancyjnej było wg. serwisu „uszkodzenie mechaniczne”, sądzę, że powstało ono w serwisie w skutek braku umiejętności i niedbałości pracownika doknującego demontażu aparatu i ekspertyzy. O niedbałości serwisu świadczy stan w jakim otrzymałam z powrotem aparat , termin w jakim go zwrócono i utrudniony kontakt z serwisem. Ponadto jestem zdegustowana rozmową telefoniczną z pracownikiem serwisu w dn. 10.11.2009 , która odbyła się w salonie Fotojoker w obecności pracownika tej firmy, pracownik Nikona najpierw stwierdził, że okładziny są odklejone ponieważ aparat był demontowany do ekspertyzy i niemożliwe jest ich przyklejenie z powrotem ,natomiast kiedy doszedł do wniosku jak absurdalny jest ten tok myślenia , zasugerował , że uszkodzenie i nieprawidłowości o których piszę powstały w firmie Fotojoker ??? Cała procedura trwała 42 dni, a efekt jest taki, że w dalszym ciągu nie mam narzędzia pracy.
Beata J.
numer zlecenia z serwisu Nikon Polska: 1635763
UPDATE:
Historii ciąg dalszy
|